Dla wielu rodziców słowo „terapia” kojarzy się ze specjalistycznym gabinetem, biurkiem, stosem pomocy edukacyjnych i terapeutą, który przez kilkadziesiąt minut realizuje z dzieckiem zaplanowany program. Kiedy jednak sesja dobiega końca, a dziecko wraca do domu, pojawia się pytanie: „jak kontynuować tę pracę w codziennym życiu, nie zamieniając własnego domu w gabinet terapeutyczny?”
Odpowiedź tkwi w podejściu zwanym uczeniem w środowisku naturalnym. Dom nie musi i nie powinien być kopią gabinetu. Codzienne rutyny – od porannego ubierania, przez przygotowywanie posiłków, aż po wieczorne sprzątanie zabawek – to najlepsze, najbogatsze środowisko neurorozwojowe, jakie możemy podarować dziecku. Kluczem jest zmiana podejścia: przestajemy widzieć w obowiązkach nudną rutynę, a zaczynamy dostrzegać w nich przestrzeń do zabawy o potężnym potencjale edukacyjnym.
Kuchnia to miejsce idealne do terapii integracji sensorycznej, ćwiczenia motoryki małej czy rozwoju mowy. Zamiast odsuwać dziecko podczas gotowania obiadu, warto zaprosić je do wspólnej pracy, dopasowując zadania do jego możliwości.



Poranne ubieranie się i wieczorna kąpiel to momenty, w których najłatwiej ćwiczyć praksję, czyli zdolność do planowania i wykonywania celowych ruchów.



Utrzymanie porządku w domu to rzadko kiedy ulubiona czynność dzieci, ale przy odpowiednim podejściu może stać się świetną grą rozwijającą elastyczność poznawczą.


Wprowadzając cele terapeutyczne do domu, łatwo wpaść w pułapkę nadgorliwości. Dom musi pozostać domem – przestrzenią miłości i bezpieczeństwa. Aby zachować zdrowy balans, pamiętaj o trzech zasadach:
80% aktywności powinno być czystą, niczym nieskrępowaną zabawą i budowaniem relacji, a tylko 20% to przemycony, konkretny cel terapeutyczny. Jeśli widzisz, że dziecko zaczyna się frustrować, odpuść cel i wróć do czystej zabawy.
Jeśli Twoim celem na dziś jest ćwiczenie mowy przez nazywanie warzyw, a dziecko woli w tym momencie budować z ziemniaków wieżę – zmień plan. Ćwicz motorykę i precyzję, budując tę wieżę razem z nim. Wykorzystaj jego aktualną motywację. Może w trakcie zabawy dziecko nabierze gotowości na realizację zamierzonego celu.
Nieważne, że kanapka jest krzywa, a podłoga po sprzątaniu klocków nadal wymaga poprawki. Najważniejsza jest próba, zaangażowanie i proces myślowy, który zaszedł w głowie Twojego dziecka.
Terapia w środowisku naturalnym ma ogromną wartość – ułatwia generalizację umiejętności. Dziecko, które nauczy się segregować klocki w swoim pokoju lub prosić o picie za pomocą obrazka przy kuchennym stole, o wiele szybciej przeniesie te zachowania do przedszkola, sklepu czy na plac zabaw. Przemycanie terapii do codzienności nie wymaga od nas dodatkowego czasu – wymaga jedynie uważności i otwarcia się na to, że zwykły dzień jest pełen terapeutycznej magii.
Bibliografia:
Copyright © 2020 Centrum Edukacyjne Saplings | Realizacja i wykonanie: gerdsapp.com